Szkodliwe efekty uboczne- tłumacz także ma swoje choroby zawodowe

Choroby Tłumaczy

Już chyba kto, jak kto, ale tłumacz nie powinien narzekać na ryzyko w pracy. Nie ma potencjalnie niebezpiecznych sytuacji, często nawet w drodze do pracy, nie może być narażony na zagrożenie, gdyż sporo tłumaczy pracuje w domu. Wygodnie, miękko i bezproblemowo, ale czy aby na pewno? Nieuświadomione zagrożenie, może być jeszcze bardziej szkodliwe niż to, o którym wiemy i przed którym potrafimy się zabezpieczyć. Dlatego tak ważna jest profilaktyka i zapobieganie potencjalnym chorobom i dolegliwościom.

Mit pracy nieszkodliwej

W powszechnym rozumieniu tłumacz, który nie wykonuje pracy obciążającej fizycznie i w szkodliwych warunkach, nie może nawet myśleć o narzekaniu na trapiące go choroby, schorzenia czy dolegliwości. Niestety, ale przekonanie o tym, że bez pracy łopatą nie ma mowy o wysiłku fizycznym jest błędem. Siedząc przy biurku i pracując po kilka do kilkunastu godzin dziennie (a nielimitowany czas pracy nie sprzyja sztywnemu 8-godzinnemu trybowi pracy) obciążamy mięśnie wysiłkiem fizycznym. Co gorsza, obciążamy je bardzo nierównomiernie, skazując dłonie i nadgarstki na pracę znacznie wykraczającą ich normalne obciążenie przy jakimkolwiek innym wysiłku fizycznym.

Tłumacz

Oczywiście w pracy tłumacza nie będziemy mieć do czynienia tylko z wysiłkiem fizycznym (oddziałującym intensywnie ale na bardzo ograniczone partie mięśniowe). Praca w tej branży to przede wszystkim obciążenie psychiczne, które nieporównywalnie mocniej Obizą organizm od pracy fizycznej.

Schorzenia i dolegliwości rzeczywiste, a formalne choroby zawodowe

Oficjalna definicja choroby zawodowej mówi o schorzeniu, które spowodowały czynniki o charakterze szkodliwym występujące w miejscu pracy bądź sposób, w jaki tę pracę się wykonuje. Jednocześnie nie można tego pojęcia wykorzystać w pełni, gdyż choroby zawodowe dla danych grup, są ograniczone listą obowiązujących chorób zawodowych. Jeśli jakaś choroba pojawiła się ewidentnie w wyniku systematycznego wykonywania danej pracy, a nie ma jej w wykazie chorób zawodowych dla danego zawodu, to nie ma możliwości uznać jej za chorobę zawodową.

Taka sytuacja występuje np. przy zespole cieśni nadgarstka, stanowiącym wynik obciążenia nadgarstków dużym wysiłkiem fizycznym. Zdecydowanie sytuacja wzmożonej pracy nadgarstków pojawia się u tłumaczy, którzy większość czasu spędzają przy komputerze, jednak jako, że w ich wykazie chorób zawodowych nie ma tego schorzenia, nie może być on uznany za chorobę zawodową.

Obecnie trwają prace nad włączeniem zespołu cieśni nadgarstka do wykazu chorób zawodowych tłumaczy, jednak są to dopiero plany, na ten moment niemające mocy prawnej.

Jakie schorzenia występują najczęściej wśród tłumaczy?

Charakterystyczne dla tłumaczy będą wszystkie schorzenia dotykające osoby wykonujące prace siedzące plus bonusowe obciążenia psychiczne w postaci pracy w stresie, znacznym obciążeniu czasowym oraz bez więzi socjalizujących.

Schorzenia i dolegliwości, które mogą wiązać się z zawodem tłumacza:

  • schorzenia kręgosłupa i wady postawy; oczywiście wiążą się z wymuszoną, wielogodzinną pozycją siedzącą, a pogłębiają się przy nie zachowywaniu odpowiednich praktyk zapobiegawczych (złe krzesło, biurko, pozycja przy stole z założoną noga na nogę, w kucki czy po turecku), złe nawyki mogą prowadzić do nieodwracalnych zmian w kręgosłupie;

  • choroby oczu; najczęściej spotykamy się tu z szeroko rozumianymi objawami zmęczenia oczu: z łzawieniem, uczuciem podrażnienia i pieczeni, zaburzeniami ostrości widzenia, przesuszeniem gałki ocznej czy bólami głowy powstającymi na tle przemęczenia wzroku;

  • zespół cieśni nadgarstka; zwyrodnienie w obrębie nadgarstka, które objawia się drętwieniem, mrowieniem palców oraz stopniowo pogarszającym się chwytem palców. W dalszych konsekwencjach może prowadzić do długotrwałych epizodów bólowych oraz niemożliwości korzystania z pracy dłoni. Schorzenie jest leczone operacyjnie, ale zabieg nie gwarantuje wyleczenia, gdyż bardzo często ból i ograniczenia ruchowe powracają.

  • stres; zasadniczo w stresie nie ma nic dziwnego, bo narażeni jesteśmy na niego wszyscy przez cały okres życia, jednak przy pracy tłumacza, występuje szczególne nasilenie jego odczuwania związane z koniecznością dotrzymania często napiętych terminów czy odpowiedzialnością, za jakość tłumaczenia. Stres może prowadzić do powstawania nerwic, depresji, zaburzeń emocjonalnych, problemów ze snem czy ogólnym wypaleniem zawodowym. Stres łączy się także z problemami układu krwionośnego czy trawiennego.

Kilka ogólnych rad, jak możemy zapobiec najpopularniejszym schorzeniom zawodowym tłumaczy:

  • wypracować umiejętność oddzielania pracy i życia prywatnego, praca w domu sprzyja zacieraniu się granicy, którą trzeba jednak cały czas zachowywać;

  • stworzenie racjonalnego schematu dnia (szczególnie dla tych, którzy pracują w nielimitowanych godzinach i w domu), w którym określimy konkretną liczbę godzin do przepracowania- praca, „tyle ile się da” to nie jest dobre rozwiązanie na dłuższą metę;

  • przeplatanie godzin pracy, kilkoma krótszymi i kilkoma dłuższymi przerwami;

  • zrównoważenie pracy przy komputerze, nawet niewielką ilością ogólnego wysiłku fizycznego (angażującego wszystkie lub większość mięśni);

  • codzienne ćwiczenia rozluźniające (nie katujmy się długimi i zniechęcającymi sesjami ćwiczeniowymi, wystarczy kilka minut, ale systematycznie);

  • znalezienie hobby, które pozwoli nam przebywać na świeżym powietrzu, idealnie jeśli pozwoli także, na swobodny ruch;

  • przynajmniej raz w tygodniu warto jest odwiedzić basen (kręgosłup zdecydowanie nam za to podziękuje);

  • dobra organizacja miejsca pracy, praca byle gdzie i byle na czym, jest dobra na krótką metę. Warto jest wyposażyć się w odpowiedni stół i regulowane krzesło. Także pełne oświetlenie to ważna kwestia;

  • bardzo częste ale równocześnie bardzo krótkie przerwy w pracy przeznaczone na odpoczynek dla oczu (zamknięcie oczu, patrzenie w dal, wykorzystanie kropli do oczu itp.);

  • odpowiednie nawodnienie organizmu, przy pracy biurowej, tak jak w przypadku pracy fizycznej, konieczne jest uzupełnianie płynów (minimum 2 litry na dobę);